Nie bądź fanem makaronów

środa, 11 Marzec, 2020 - 06:00

Felieton naczelnego • Widok pustych półek, które zwykle uginają się od makaronów, mąk i ryżów w jednym z otmęckich supermarketów, skłonił mnie do napisania tego tekstu. Nie znam powodów tego stanu rzeczy, ale mogę się tylko domyślać, że najprawdopodobniej ci z naszych mieszkańców, którzy sami siebie uważają za tych bardziej przemyślnych, zapobiegliwych i cwańszych od reszty społeczeństwa, rozpoczęli robienie zapasów. Nakupili po dziesięć, a może i po dwadzieścia kilogramów mąki, ryżu, makaronów, konserw i innych produktów z przedłużoną datą ważności, które później z dumą poustawiali w piwnicy, kuchni, albo w spiżarce. Jednak za pół roku, a może i za cały rok, produkty te stracą ważność, albo zalęgną się w nich mole lub inne paskudztwo, i trzeba będzie je wywalić, ale już nie z dumą, tylko ze wstydem, na śmietnik.  

Zastanawiam się co czai się w głowach niektórych ludzi. Może niektórzy już widzą oczami wyobraźni nadciągający Armagedon. Widzą opustoszałe ulice, po których wiatr hula egzemplarze „Nowin Krapkowickich” i takie roślinne kule, jak w amerykańskich westernach. Widzą puste sklepy, pozamykane na cztery spusty szkoły, instytucje i... domy. Widzą też w niektórych z tych domów oazy szczęścia i dobrobytu w armagedonowym oceanie biedy i braku. A w nich nasi „bardziej przemyśli, zapobiegliwsi i cwańsi od reszty społeczeństwa” mieszkańcy zadowoleni z siebie, zasiadają przy suto zastawionych stołach i zajadają się makaronem i konserwami, podczas gdy ich sąsiedzi przechodzą na przymusową i mocno niechcianą dietę. Ci mniej „przemyślni, zapobiegliwi i cwani” po prostu nie zdążyli zrobić zapasów, tamci kupili za dużo i dla nich już nie starczyło...   

Niestety historia czasów niedostatków, biedy, wojen i chorób najlepiej i naszczerzej pokazuje całą prawdę o ciągle jeszcze bardzo prymitywnej naturze człowieka. Prymitywnej, bo egoistycznej, samolubnej, pysznej i naiwnej ludzkiej naturze, która tak jak w czasach prehistorycznych tak i w XXI wieku nadal wierzy, że jedynym i najważniejszym jej celem jest przetrwać za wszelką cenę i każdym kosztem. Tak, bieda, brak, poczucie zagrożenia, w bezlitosny sposób obnażają to, gdzie jesteśmy jeśli chodzi o naszą świadomość społeczną. A fundamentem owej świadomości nie jest przetrwanie jednostki, ale przetrwanie uniwersalnych wartości, wśród których pierwsza jest miłość bliźniego oparta na poświęceniu dla innych swoim kosztem. Myślę, że jest z tym u nas coraz gorzej.

Choć ludzie mają coraz więcej rzeczy w ich klatkach piersiowych biją coraz mniejsze serca...

 

To jest część artykułu.
Całość możesz przeczytać w Nowinach Krapkowickich w wydaniu papierowym lub w wersji elektronicznej.

kup e-wydanie
Autor: 
Roman Chmielewski

Dodaj komentarz